24
Maj

Refleksje portretowe

. Kategorie: Blog

Czasem nachodzą mnie refleksje, po co mi to było? Dlaczego musiałam wybrać sobie tak trudną dziedzinę fotografii? Gdybym mianowicie fotografowała pejzaże (a pięknych w pobliżu nie brakuje), musiałabym wstawać raniutko, co i tak co dzień jako perfekcyjna matka-Polka czynię ;) Relaksowałabym się pięknem przyrody a gdyby ujęcia były poprawne mogłabym je sprzedawać do kalendarzy tudzież na strony stokowe ;) Albo... gdybym fotografowała makro... Łąk ci u mnie dostatek. "Modeli" też :) Ale nie ma tak dobrze... Życie w małym miasteczku, otoczonym przepiękną przyrodą - na "małych Mazurach" jak mówię o moich okolicach - wśród lasów, łąk i ukrytych wśród nich malowniczych jeziorek, ma wiele zalet, także pod względem fotograficznym.  Nie muszę szukać daleko plenerów. Co krok wpada mi w oko ciekawe miejsce. Niestety, co z tego, że mam miejscówkę, że biegając po okolicznych second handach skompletuję ciekawą stylizację, co z tego, że mam pomysł, gdy... nie mam go z kim zrealizować. Mała miejscowość jest do życia cudowna, spokojna i cicha. Ale prawdziwe życie toczy się w dużych miastach, ośrodkach akademickich, tam gdzie jest szansa na życie zawodowe. Tak więc wszyscy emigrują do większych miast. Na studia, za pracą. Problem pojawia się, gdy zaczynam szukać modelki o okreslonym typie urody do mojego projektu... Dla fotografów z dużych miast będzie to problem niezrozumiały i prozaiczny. Dla mnie jak najbardziej realny... Jest to najczęstszy powód mojego fotograficznego zniechęcenia....
18
Maj

Złodziejewo

. Kategorie: Blog

... czyli trochę dłuższy wstęp. Jak daleko sięgnę pamięcią (a trochę tych lat jest ;) fotografowałam zawsze dużo. Wszystko zaczęło się, gdy wujek podarował mojemu bratu i mi aparat marki Zenith oraz całe wyposażenie ciemni. Mieliśmy wtedy po kilkanaście lat i mnóstwo czasu oraz... słomianego zapału ;) Chyba wiele osób łączy to samo wspomnienie znikania na całe godziny w maleńkiej "blokowej" łazience oraz niejednokrotnie zniszczony film, gdy mama nieopatrznie włączyła światło :) Mimo że zajęłam się czym innym, co innego mnie pochłonęło, fotografia wciąż była obecna w moim życiu, aczkolwiek bardziej "turystycznie" i "albumowo". Obudziłam się w 2010 roku. Wiosną zorganizowałam moją pierwszą w życiu sesję. Zaczęłam publikować na kilku portalach fotograficznych, gdzie poznałam wspaniałe osoby, których konstruktywne uwagi pozwoliły mi dostrzec błędy, poprawić kompozycję i postprodukcję. Zaczytywałam się w internetowych i drukowanych podręcznikach, przeglądałam setki tutoriali. W pewnym momencie jednak miałam wrażenie, że doszłam do ściany, że sama nic już więcej nie odkryję, że brakuje mi warsztatu a same dobre chęci nie wystarczą. Zaczęłam rozglądać się za warsztatami portretu. Wbrew pozorom, tych ciekawych nie ma za wiele. Niemalże od razu rzuciły mi się w oczy zdjęcia z warsztatów w Złodziejewie. Klimatyczne, subtelne. Niesamowite modelki i miejsce. To było to, czego szukałam. A na dodatek były tak blisko mnie, prawie za miedzą ;)
16
Mar

Wstęp

. Kategorie: Blog

Ciężko zaczynać blog nie od początku, tzn. od kiedy zaczęła się moja przygoda z fotografią. Ale cóż, początkowo nie myślałam, że kiedykolwiek stworzę własną stronę a zwłaszcza, że ktokolwiek będzie chciał moje zdjęcia oglądać. Nie mówię już o tym, że ktokolwiek będzie chciał czytać mojego bloga ;) Wyszłam więc z założenia, że będę pisać "sobie a muzom" :)
Czasem w trakcie lub po sesji nachodzą mnie różne refleksje. Portale fotograficzne są ostatnimi czasy pełne chamstwa i arogancji - z małymi wyjątkami. Odnoszę wręcz wrażenie, że chamstwo i arogancja są wśród "artystów" w modzie i im bardziej ktoś jest chamski, tym większym jest twórcą. Jako że chamstwa nie lubię, dopuszczalna lekka ironia i sarkazm, doszłam do wniosku, że nie są to miejsca na wszelkie refleksje. Ba! mam wrażenie, że bezpowrotnie minęły czasy, gdy artyści mogli w przyjemnej atmosferze dyskutować o sztuce. Kawiarniana atmosfera, dobra kawa (broń Boże absynt! ;) i merytoryczne dyskusje pasjonatów... rozmarzyłam się :)  O, przepraszam! Taką atmosferę można znaleźć i dziś - w jednym magicznym miejscu. Ale o tym w kolejnym poście :)
Tak więc mój skromny blog uważam za otwarty :)